Deepfakes – nowe wyzwanie dla prawa autorskiego i ochrony wizerunku
Technologia deepfake rozwija się w zawrotnym tempie, stawiając przed prawnikami i ustawodawcami zupełnie nowe wyzwania. Czy istniejące przepisy są wystarczające, by chronić nas przed niepożądanym wykorzystaniem naszego wizerunku w spreparowanych materiałach wideo czy audio? Kwestia ta budzi gorące dyskusje zarówno wśród ekspertów, jak i zwykłych obywateli, którzy coraz częściej stają się mimowolnymi aktorami w cudzych produkcjach.
Deepfake to technika manipulacji obrazem i dźwiękiem wykorzystująca sztuczną inteligencję. Pozwala ona na tworzenie realistycznych, choć całkowicie sfabrykowanych nagrań, na których dana osoba mówi lub robi rzeczy, których w rzeczywistości nigdy nie powiedziała ani nie zrobiła. Możliwości są niemal nieograniczone – od niewinnych żartów po poważne nadużycia mogące zniszczyć czyjąś reputację czy karierę.
Problem jest palący, bo technologia staje się coraz bardziej dostępna. Jeszcze niedawno tworzenie przekonujących deepfake’ów wymagało zaawansowanej wiedzy i sprzętu. Dziś wystarczy smartfon i odpowiednia aplikacja. W obliczu tej rewolucji technologicznej, prawo musi nadążyć za zmianami, by skutecznie chronić nasze prawa i wizerunek.
Prawo autorskie a deepfake – czy istnieje naruszenie?
Pierwszym pytaniem, jakie się nasuwa, jest kwestia praw autorskich. Czy wykorzystanie czyjegoś wizerunku do stworzenia deepfake’a narusza prawa autorskie tej osoby? Odpowiedź nie jest jednoznaczna i zależy od wielu czynników.
W polskim prawie autorskim wizerunek sam w sobie nie jest przedmiotem ochrony. Chronione są natomiast konkretne utwory, takie jak zdjęcia czy nagrania wideo. Jeśli więc do stworzenia deepfake’a wykorzystano czyjeś zdjęcie lub fragment filmu objęty prawami autorskimi, można mówić o naruszeniu tych praw.
Problem pojawia się, gdy deepfake został stworzony na podstawie wielu różnych materiałów, z których żaden pojedynczy nie jest rozpoznawalny w końcowym efekcie. W takim przypadku trudno mówić o bezpośrednim naruszeniu praw autorskich do konkretnego utworu.
Co więcej, twórcy deepfake’ów mogą argumentować, że ich dzieło jest nowym, oryginalnym utworem, korzystającym z prawa do cytatu lub dozwolonego użytku. Granica między inspiracją a plagiatem w świecie cyfrowym staje się coraz bardziej rozmyta.
Prawo do wizerunku – kluczowa ochrona przed deepfake’ami
O ile kwestia praw autorskich w kontekście deepfake’ów może być niejednoznaczna, o tyle prawo do wizerunku daje znacznie silniejszą podstawę do ochrony. W polskim prawie wizerunek jest dobrem osobistym, chronionym na mocy art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego oraz art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Zgodnie z tymi przepisami, rozpowszechnianie wizerunku wymaga zgody osoby na nim przedstawionej. Wyjątki dotyczą osób powszechnie znanych (ale tylko w kontekście pełnienia przez nie funkcji publicznych) oraz sytuacji, gdy osoba stanowi jedynie szczegół całości, np. zgromadzenia czy krajobrazu.
W przypadku deepfake’ów trudno mówić o jakimkolwiek z tych wyjątków. Wykorzystanie czyjegoś wizerunku do stworzenia spreparowanego nagrania bez zgody tej osoby stanowi więc ewidentne naruszenie jej praw osobistych.
Co istotne, ochrona wizerunku obejmuje nie tylko sam obraz, ale także głos czy charakterystyczne cechy danej osoby. Deepfake’i audio, imitujące czyjś głos, również mogą być uznane za naruszenie prawa do wizerunku.
Dobra osobiste a deepfake – szerszy kontekst ochrony prawnej
Poza prawem do wizerunku, deepfake’i mogą naruszać także inne dobra osobiste chronione przez polskie prawo. Wśród nich szczególnie istotne są:
1. Cześć i dobre imię – deepfake przedstawiający kogoś w niekorzystnym świetle może stanowić naruszenie czci i dobrego imienia tej osoby. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy sfabrykowane nagranie przedstawia daną osobę w kompromitujących sytuacjach lub wypowiadającą kontrowersyjne treści.
2. Prywatność – tworzenie i rozpowszechnianie deepfake’ów może być uznane za naruszenie prawa do prywatności, szczególnie jeśli materiał dotyczy intymnych aspektów życia danej osoby.
3. Swoboda sumienia – w przypadku deepfake’ów przedstawiających daną osobę w kontekście religijnym lub światopoglądowym niezgodnym z jej przekonaniami, można mówić o naruszeniu swobody sumienia.
4. Godność – szczególnie obraźliwe lub poniżające deepfake’i mogą naruszać godność osobistą, która jest fundamentalnym dobrem osobistym chronionym przez polskie prawo.
Warto podkreślić, że naruszenie dóbr osobistych nie wymaga udowodnienia szkody materialnej. Sam fakt naruszenia jest wystarczający do podjęcia kroków prawnych.
Roszczenia i środki ochrony prawnej
Osoba, której wizerunek został bezprawnie wykorzystany w deepfake’u lub której dobra osobiste zostały w ten sposób naruszone, ma do dyspozycji szereg środków prawnych. Podstawowe roszczenia wynikające z Kodeksu cywilnego to:
1. Żądanie zaniechania działań naruszających dobra osobiste – można domagać się usunięcia deepfake’a z internetu i zaprzestania jego dalszego rozpowszechniania.
2. Żądanie usunięcia skutków naruszenia – np. poprzez opublikowanie sprostowania lub przeprosin.
3. Zadośćuczynienie pieniężne lub zapłata odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny – w przypadku gdy naruszenie wywołało krzywdę moralną.
4. Odszkodowanie – jeśli w wyniku naruszenia dóbr osobistych poszkodowany poniósł szkodę majątkową.
Ponadto, w przypadku naruszenia prawa do wizerunku, ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych przewiduje możliwość żądania dwukrotności stosownego wynagrodzenia, które byłoby należne za zgodę na rozpowszechnianie wizerunku.
W szczególnie poważnych przypadkach, gdy deepfake został użyty np. do szantażu lub oszustwa, możliwe jest także podjęcie kroków karnych. Kodeks karny przewiduje kary za zniesławienie, zniewagę czy naruszenie prywatności.
Wyzwania w egzekwowaniu prawa w erze deepfake’ów
Choć istniejące przepisy dają pewne możliwości ochrony przed niepożądanym wykorzystaniem wizerunku w deepfake’ach, praktyczne egzekwowanie tych praw napotyka na szereg trudności.
Pierwszym wyzwaniem jest identyfikacja sprawcy. Twórcy deepfake’ów często działają anonimowo, korzystając z zagranicznych serwerów i narzędzi maskujących ich tożsamość. Ustalenie, kto stoi za stworzeniem i rozpowszechnieniem danego materiału, może być czasochłonne i kosztowne.
Kolejnym problemem jest szybkość rozprzestrzeniania się treści w internecie. Nawet jeśli uda się zidentyfikować źródło deepfake’a i doprowadzić do jego usunięcia, materiał może już zostać skopiowany i rozpowszechniony na niezliczonych platformach i stronach internetowych.
Wyzwaniem jest także kwestia jurysdykcji. Internet nie zna granic, a deepfake stworzony w jednym kraju może być hostowany na serwerach w innym i rozpowszechniany globalnie. Które prawo należy stosować i który sąd jest właściwy do rozpatrzenia sprawy?
Nie bez znaczenia jest też aspekt techniczny. Wraz z rozwojem technologii deepfake, coraz trudniej jest odróżnić sfabrykowane nagrania od autentycznych. To stawia przed sądami i biegłymi nowe wyzwania w zakresie oceny materiału dowodowego.
Wreszcie, istnieje ryzyko efektu mrożącego. Zbyt restrykcyjne podejście do deepfake’ów może ograniczyć wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej. Gdzie postawić granicę między szkodliwym nadużyciem a dozwoloną satyrą czy sztuką?
W obliczu tych wyzwań, coraz częściej pojawiają się głosy o potrzebie stworzenia nowych, dedykowanych przepisów regulujących kwestię deepfake’ów. Niektóre kraje, jak Chiny czy Kalifornia, już wprowadziły takie regulacje. W Unii Europejskiej trwają prace nad Aktem o sztucznej inteligencji, który ma m.in. adresować problemy związane z deepfake’ami.
Niezależnie od kierunku, w jakim pójdą zmiany prawne, jedno jest pewne – problem deepfake’ów będzie narastał. Jako społeczeństwo musimy nauczyć się krytycznego podejścia do treści, które widzimy w internecie. Jednocześnie potrzebujemy elastycznych i skutecznych narzędzi prawnych, które pozwolą chronić nasze prawa w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości cyfrowej.
Deepfake’i to nie tylko wyzwanie prawne, ale także etyczne i społeczne. Jak
